Aktualnie jesteśmy w:

Singapur, Singapur

Pierwsze noce na Złomku

Pierwsze noce na Złomku

Przetrwaliśmy. I nawet nie było tak tragicznie jak myśleliśmy. 😁

Cairns

Jesteśmy po kilku nocach w naszym domu na kółkach. Pierwsze dwie w Cairns na wypadek jakby czegoś nam brakowało albo okazało się, że nie da się w tym spać. W mieście znaleźliśmy bardzo przyjemny kemping z basenem i prądem :). Całość jest zorganizowana w niewielskim lasku ze stawem, gdzie można podziwiać rybki i żółwie (oraz je karmić). Dostaliśmy miejsce na uboczu, przy samym stawie. Miało więc być cicho i przyjemnie. No i częściowo było. Na terenie kempingu do dyspozycji gości są też stanowiska do gotowania (grille, palniki gazowe, lodówka, zlewy i pralnia). Obok nas rozłożona była para Holendrów, którzy spali w wynajętym vanie przerobionym z tyłu na sypialnię. Też taki chcieliśmy na początku. Na szczęście nie wyszło, bo okazuje się, że to wcale nie jest takie wygodne rozwiązane. W środku jest dość ciepło, a łóżko jest bardzo małe i niewygodne.

Nasze miejsce kempingowe
Kuchnia

Zabraliśmy się za przegląd asortymentu, który dostaliśmy z samochodem i okazało się, że poza samym namiotem mamy jeszcze przyczepiany do niego przedsionek, który osłania drabinkę i tworzy dość kameralną przestrzeń. Dość wygodna opcja, gdyby padało. Na górze, w namiocie mieści się dość spore łóżko (chyba 180×200 cm). Z każdej strony można otworzyć okienko i moskitierę, więc można podziwiać świat z dachu samochodu. Niestety nie da się z tej pozycji podziwiać gwiazd. Ale cóż, nie można mieć wszystkiego.

W ciągu dnia namiot się nagrzewa, więc wieczorem jest tam nadal dość ciepło szczególnie, że na zewnątrz jest nadal z 25 stopni. Natomiast to co nas zaskoczyło to, że w nocy temperatury na zewnątrz całkiem mocno spadają i w namiocie robi się chłodno. Za chłodno, żeby spać pod samą poszewką kołdry.

Miejsce, w którym się rozłożyliśmy rzeczywiście jest dość ciche jeśli chodzi o ludzi, ale niestety fauna i flora wokół nas nadrabia wszystko. Całą noc słychać było wycie przeróżnych zwierząt, których nie potrafimy rozpoznać oraz spadające do wody mango. Ma się wrażenie jakby się spało w totalnej dziczy, a niektóre zwierzęta wydają dość oryginalne dźwięki. 😀

Widok z okienka

A takie mamy zwierzątka na terenie kempingu (razem z pomadką dla pokazania rozmiaru). I nadal ani jednego pająka czy kangura.

Po dwóch nocach na kempingu w Cairns wybraliśmy się na nurkowanie na Wielkiej Rafie Koralowej, ale relacja z tego będzie w oddzielnym poście. Najważniejsze, że przeżyliśmy i było niesamowicie 😁🐠🤿

Babinda

Po nurkowaniu nadszedł czas opuścić Cairns. Trochę się tam zasiedzieliśmy, a przed nami jeszcze sporo Australii do zwiedzenia. Ruszyliśmy więc wzdłuż wybrzeża na południe. Jakieś 60 km od Cairns zatrzymaliśmy się w miejscowości Babinda na naszym, pierwszym, bezpłatnym kempingu w Australii. I powiem szczerze, że spodziewałam się czegoś gorszego. Wyobrażałam to sobie jako dziki, niezadbany plac gdzie nic nie ma poza obskurnymi toaletami i prysznicami (wiedzieliśmy, że na pewno są). Natomiast naszym oczom ukazał się dość przyjemny i zaskakująco czysty kemping. Oczywiście nie były to warunki płatnych kempingów, gdzie co godzinę jest sprzątane, łazienki wyglądają na nowe, a obok znajduje się basen. Było skromnie. Plac gdzie można się rozłożyć, miejscami zacieniony przez drzewa, łazienki, które nie wyglądają jakby były świeżo po remoncie, ale jednak jest w nich czysto i zadbanie (nigdzie nie walają się śmieci, nie ma odpadających kafelków, a przy umywalce znajdziemy nawet mydło), kosze na śmieci, punk zrzutu nieczystości z toalet przenośnych. Kemping jest prowadzony i finansowany przez lokalną społeczność i z dobrowolnych datków, które można zostawić na miejscu. Poza nami na kempingu było trochę innych biwakujących, jedni w namiotach, inni w przyczepkach kempingowych albo w samochodach kempingowych (sporo wypożyczonych), jednak nie było tłoczno. Pod prysznicami dostępna jest ciepła woda za opłatą $2 za 4 min. Ale to niewielka opłata za cały pobyt, a gdy jest gorąco tak jak podczas naszego pobytu, to nawet zbędna, bo woda nie jest lodowata tylko letnia i przyjemna. Jedynym ograniczeniem kempingu jest czas pobytu, bo maksymalnie można się zatrzymać na 72 h, po których nie należy wracać na kemping przez najbliższe 14 dni, ale nie wiemy czy i jak to sprawdzają (chociaż po zmroku widzieliśmy jakąś ekipę robiącą coś, co wyglądało jak obchód).

Ogarnęliśmy pierwsze gotowanie w towarzystwie bandicoota (borsuka workowatego), świetlików i pięknie widocznych gwiazd i udaliśmy się na spoczynek do naszej przestronnej sypialni.🤣 Nauczeni doświadczeniem poprzednich nocy, z dodatkowymi kocami i zatyczkami do uszu, bo oczywiście w nocy wszystkie ptaki, robaki, zwierzaki i inne cudaki przestawiają się w tryb wycia ile się da.

Czego udało nam się dowiedzieć o miejscowości Babinda? Jest to niewielkie miasteczko (40 km2 ) zamieszkiwane przez 1250 osób. Główną atrakcją turystyczną tego miejsca jest Devil’s Pool, potok wśród bajecznie wyrzeźbionych skałek, z którym łączy się lokalna legenda aborygeńskiego plemienia Yidinj. Zgodnie z nią młoda kobieta Oolana, która została przyrzeczona szanowanemu starszemu plemienia, zakochała się w przystojnym żołnierzu Dyga, który pochodził z innego plemienia. Młodzi, żeby być razem zdecydowali się na ucieczkę do lasu. Jednak starszyzna złapała ich i rozdzieliła. Oolana w rozpaczy rzuciła się do potoku, a jej krzyki uformowały rwący potok. Podobno do dziś nawiedza potok i wciąga młodych ludzi do potoku na pewną śmierć. Ale niestety tę historię i miejsce poznaliśmy już po wyjechaniu w miejscowości, więc tam nie dotarliśmy. 🤣 Poza tym miasteczko wielokrotnie wygrało złotego kalosza w rywalizacji o największą ilość deszczu.😂

A rano udaliśmy się do kolejnej naszej miejscówki, miasteczka Townsville, w którym aktualnie jesteśmy.

Pozdrawiamy

M&M

3 komentarze on "Pierwsze noce na Złomku"

    A robale nie wchodzą do namiotu? Ja nigdy nie byłam na kempingu i raczej nie mogłabym się tam odnaleźć, także szacun! 😀

    Mamy moskitiery wszędzie więc nie. I jest na prawdę bardzo wygodnie spać. Ja lepiej śpię w namiocie niż w hotelu 😀 A jakbyś mnie zapytała pół roku temu czy chcę spać w namiocie być mi powiedziała że od razu możesz mnie zabić 😀

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


*