Aktualnie jesteśmy w:

Singapur, Singapur

Czy boimy się koronawirusa?

Czy boimy się koronawirusa?

W mediach ostatnio pojawia się coraz więcej informacji o nowym wirusie, który pojawił się w Chinach w miejscowości Wuhan. Informacje te docierają do nas zarówno z mediów australijskich jak i polskich, chociaż te drugie są dużo bardziej panikujące. Wirus rozprzestrzenił się już po wielu krajach całego świata. Aktualnie w Australii wykryto 5 przypadków zarażenia wirusem, a w Singapurze do którego zmierzamy kolejnych 7. Wielokrotnie usłyszeliśmy pytanie czy nie boimy się tego wirusa i właściwie to powinniśmy już wracać, bo to niebezpieczne. Odpowiedź jest bardzo prosta – nie, nie boimy się. Czemu? Z kilku powodów.

Obserwując co się działo z mediach w czasie pożarów w Australii (które oczywiście się nie skończyły nagle tylko po prostu mediom temat się znudził, bo już nie ma aż tak spektakularnych materiałów z niego) wiemy, że media z wszystkiego chcą zrobić sensację. Uwielbiają siać panikę niezależnie od tego czy jest powód do tego, czy nie, przy tym wyolbrzymiając wszystko, żeby na jeszcze dłużej zatrzymać człowieka przy ekranie telewizora albo na stronie internetowej. To trochę zrozumiałe, od tego zależy ich los. A najłatwiej zatrzymać kogoś przy materiale grając na emocjach. W związku z tym rozsiewają panikę, a dalej my sami rozkręcamy resztę. Czasem pojawi się jakiś fake news, który później w kolejnym materiale się sprostuje i nic się nie stanie. Przecież nikt ich nie rozliczy. Także wiemy, że telewizja kłamie, więc my nie wierzymy w ich ani jeden materiał. Sami zbieramy fakty, z których tworzymy sobie swój własny obraz.

Jakie są więc fakty?

Aktualnie do 29.01 potwierdzone zostały 6072 przypadki zarażenia koronawirusem na całym świecie z czego najwięcej, bo aż 5994 w Chinach. Z tych 6072 przypadków zarażenia, zmarły 132 osoby. To śmiertelność na poziomie 2,2%, czyli mniej niż grypa, która zabija 13% chorych. Do tego wszystkie przypadki śmiertelne na razie wystąpiły tylko na terenie Chin. Nie odnotowano ani jednego śmiertelnego przypadku na terenie innych krajów. Może to kwestia przypadku, a może kwestia odpowiedniej higieny i opieki medycznej. Dodatkowo wiadomo, że w Melbourne udało się odtworzyć w warunkach laboratoryjnych tego wirusa co (podobno) przybliża nas do opracowania odpowiedniej szczepionki. Więc jeśli zachorujemy, jest dość spora szansa, że zanim umrzemy uda się już stworzyć szczepionkę. 😁 Co więcej żeby zachorować musielibyśmy się zarazić od kogoś kto tam był. A ponieważ jak zapewne sporo osób wie, nie przepadamy za tłumami, raczej unikamy większych skupisk ludzi coby niepotrzebnie się nie męczyć. Wyjątkiem było Australian Open, ale od tego czasu mielibyśmy już jakieś objawy. Także nie, nie boimy się tego wirusa, bo według nas sytuacja nie wygląda aż tak źle jak pokazują to z mediach. A poza tym, jeśli będzie pisane nam umrzeć, to wydarzy się to niezależnie od tego czy zarazimy się tym czy innym wirusem, czy nie.

Pozdrawiamy

M&M

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*